logo

Bajka o strachliwym wilczku

By | wtorek, stycznia 12, 2016 3 comments
Wilczka z pompą namalowała słodka Nina, 6 lat

Bajka o wilczku, który wszystkiego się bał

video

Był sobie wilczek, który wszystkiego się bał. Przerażała go nawet najmniejsza mrówka, która przechodziła tuż obok jego łapek i motylek, który przelatywał wesoło nad jego głową. Z tego powodu nie miał dużo przyjaciół, bo skoro bał się wszystkiego to i żadna zabawa nie sprawiała mu radości.
Jakby tego było mało, wilczek ostatnio nie najlepiej się czuł. Bardzo chciało mu się pić, nie miał apetytu ani siły na zabawę w domu. Oczywiście bał się o tym powiedzieć swojej mamie, ale ona szybko zauważyła, że coś jest nie tak. 
-          Wilczku, Ty się chyba źle czujesz... – powiedziała – Musimy pójść do lekarza. On cię zbada, da lekarstwa i na pewno poczujesz się lepiej...
Mama Wilczka jeszcze nie skończyła mówić, on już bryknął pod łóżko i zakrył oczy łapkami.
Udawał, że go nie ma.
-          O nie! Ten numer ci nie przejdzie! Wyjdź spod łóżka, proszę. Pan doktor już na nas czeka.. – powiedziała łagodnie mama, wchodząc pod łóżko za Wilczkiem.
-          Ale... ja się boję... Nie chcę jechać do lekarza! – zawył wilczek przykrywając łapkami oczy.
-          Kochanie, nie bój się, ja cały czas będę z Tobą, a Pan Doktor jest naprawdę bardzo, bardzo miły. Z resztą chodź, sam się przekonasz, że nie ma się czego bać – powiedziała stanowczo mama.
Wilczek wiedząc, że nie ma wyjścia, zaczął powolutku gramolić się spod łóżka. Do gabinetu Pana Doktora wszedł bardzo powoli, chowając się za swoją mamą. Kiedy lekarz spojrzał na wilczka, ten szybciutko przykrył łapkami oczy. Znowu udawał, że jest niewidzialny.
-          Ocho, Kogo my tu mamy?! Witaj mały Wilczku. Słyszałem od twojej mamy, że jesteś bardzo dzielny! No to co?? Pokażesz mi co tam w twoim serduszku i brzuszku słychać?
-          Ojej... – zawył Wilczek, ale pan doktor uśmiechał się tak miło, że jednak wyszedł zza mamy i usiadł na łóżku. Cały czas się trząsł i trzymał łapki na oczach.
pan doktor wyciągnął stetoskop, taki przedmiot, dzięki któremu posłuchał bicia serca, a potem Wilczek długo musiał powiedzieć „AAAAAAAAAAAAA”, wywalił więc jęzor na bok i pan doktor zajrzał mu do gardła.
-         Ocho, ciekawe rzeczy się dzieją w Twoim brzuszku, Wilczku – orzekł lekarz
-         Ojej, ale co się tam dzieje? Mamo, ja się boję... – zapłakał wilczek a łapki znowu zakryły zapłakane oczy.
-          Oj Wilczku, Wilczku, nie ma się czego bać. Posiedź tutaj przez chwilkę, ja muszę porozmawiać z twoją mamą, dobrze? Za chwilkę wracamy.... – powiedział doktor i wyszedł z mamą z gabinetu.
Wilczek został w pokoju pełnym różnych, dziwnych przedmiotów. Kiedy tylko rozsunął łapki i zobaczył, że jest zupełnie sam, znowu mocno zamykał oczka i drżąc powtarzał:
-         Ojej...
Nagle usłyszał, że coś na biurku lekarza zaczyna stukać. Był tak ciekawy tego, co się tam dzieje, że opuścił łapki i otworzył oczy. Zobaczył, że to stetoskop wesoło podskakuje na biurku i macha do niego swoją głowicą.
-         Halo, halo, przyjacielu... Jak masz na imię?? Wiesz kim ja jestem? – zapytał stetoskop.
Wilczek ze strachu aż fiknął pod łóżko, na którym siedział. Jego ogonek trząsł się tak mocno, że uderzał w szafkę obok wydając śmieszne odgłosy.
-         Jestem... W-W-Wilczek... A-a-a ty? – zapytał
Stetoskop podskoczył na biurku, otworzył szufladkę, z której zaczęły wychodzić inne przedmioty z biurka Pana doktora i powiedział:
Stetoskop, tak mnie nazywają
Dzięki mnie lekarze bicia serca słuchają
Bo gdy bicie serca słychać głośne
Wszystkie dzieci są zdrowe i radosne!
Stetoskop fiknął na głowę wilczka i główką dotknął miejsca, w którym biło jego serce. Wilczek usłyszał rytmiczne PUK-PUK, PUK-PUK i zaczął się śmiać! Kiedy jednak zauważył, że w jego kierunku turla się mała, przezroczysta buteleczka, znowu cichutko zawarczał i nakrył się prześcieradłem. Wystawał mu tylko ogonek, który jak trzęsąca się antenka kontrolował, co się dzieje dookoła.
-         K-K-Kim jesteś? – zapytał, cały drżąc. Buteleczka fiknęła i pięknie wyrecytowała:
Jestem insulinka – INKA, mała przezroczysta kropelka,
Będę Twoją przyjaciółką, bo rola moja jest wielka
Pilnować tego, co się w twoim brzuszku będzie działo,
Dzięki mnie będziesz czuć się dobrze, jak na zdrowego wilczka przystało!
Wilczek ze zdumienia otworzył szeroko oczy. Myślał, że śni, ale tuż za insulinką-Inką, wędrowało coś większego. Niebieskie pudełeczko ze świecącym ekranem, na którym były różne cyferki:
-          Oj nie, teraz już naprawdę bardzo się boję... – zawył Wilczek, kiedy niebieskie pudełko podeszło na brzeg biurka:
Nie bój się Wilczku mały, nazywam się pompa, oto sekret cały.
Insulinka do środka mi wskakuje, dzięki nam lepiej się poczujesz.
Będę twoim najlepszym przyjacielem, tak dużo i tak niewiele.
Będę z tobą w dzień i w nocy - prosta sprawa, ze mną frajdą jest każda zabawa!
Pompa fiknęła w łapkę Wilczka. Nacisnął guzik i zapaliło się w niej światełko. Kiedy Wilczek zaczął się śmiać, fiknęła do kieszeni jego spodni razem z insulinką, połaskotała go po brzuszku i wygodnie się umościła. Po chwili Wilczek już słyszał chrapanie. Wystraszony popatrzył na stetoskop robiący fikołki na łóżku, tuż obok.
-          Miło mi was poznać, ale dlaczego mi się przedstawiacie? Co to znaczy, że pompa i insulina chcą się ze mną zaprzyjaźnić? – Wilczek zadał bardzo mądre pytanie i Stetoskop znowu aż fiknął z radości i powiedział:
Wilczku, jesteś bardzo dzielny, mam więc dla ciebie rym niebagatelny
Posłuchaj wilczku – masz cukrzycę, o czym wiedzą już twoi rodzice.
Przyjaciół dlatego zyskujesz wielu, żeby czuć się dobrze i dążyć do celu.
Celem Twoim jest zdrowy brzuszek, nie zakrywaj ze strachu uszek.
Bo tylko dzielne Wilczki cukrzycę mają, te, które się nie boją i radę sobie z nią dają.
Nagle stetoskop fiknął na biurko, pstrykając wilczka w nos:
O, słyszę, ze idzie Pan Doktor, zastygam więc bez ruchu,
A ty się nie bój więcej, nasz mały, dzielny zuchu.
Bo cukrzyca to naprawdę nic strasznego bohaterze,
Kiedy ma się pompę i insulinkę regularnie bierze!
Fiknął, stuknął i zastygł w bezruchu. Kiedy wszedł lekarz z mamą Wilczka, wszystko w  gabinecie wyglądało jak przedtem. Wilczek myślał, że mu się to przyśniło, ale jak to możliwe? Przecież nie spał! Dotknął kieszeni i poczuł w niej swoją pompę. Pan doktor usiadł przed wilczkiem.
-         Muszę Ci coś powiedzieć..
-          Wiem... mam cukrzycę. Mam też pompę i insulinę, zawsze i wszędzie ze mną będą. I naprawdę nie muszę się niczego bać. W końcu tylko dzielne wilczki mają cukrzycę. Auuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – i zawył wilczek jak prawdziwy, najdzielniejszy zuch.
Pan doktor i mama wilczka aż otwarli buzie ze zdumienia. Mama nie wiedziała, że ma takiego mądrego syna, który naprawdę wszystkiego przestał się bać!
- Jako najbardziej odważny wilczek, dostajesz dzisiaj odznakę dzielnego pacjenta! – powiedział lekarz przyklejając na koszulce Wilczka najprawdziwszą odznakę dzielności.
Od tego dnia Wilczek wiedział, że nie może się już niczego bać. Czuł się też dużo lepiej, tak jak obiecała mu mama, pan doktor znalazł skuteczne lekarstwo na jego złe samopoczucie. Kiedy tylko miał moment zawahania albo robiło mu się smutno, pompa w jego kieszeni zaczynała go łaskotać i wesoło podskakiwać. Ale nie mówicie o tym nikomu, bo to nasza wilcza tajemnica!

>>> KONIEC <<<

Autor: Karolina Klewaniec
Korekta: Wojciech Zielonka



Nowszy post Starszy post Strona główna

3 komentarze :

  1. Piękna i mądra bajka, Przeczytałam jednych tchem. Myślę, że niejedno dziecko może podnieść na duchu!

    OdpowiedzUsuń