logo

Sonoterapia - jakich urządzeń i preparatów używamy do pielęgnacji skóry

By | sobota, maja 23, 2020 Leave a Comment

Obiecałam wam, że napiszę więcej na temat zabiegów ultradźwiękowych na skórę. Dzisiaj odkrywam nasze sposoby i ulubione kosmetyki, które stosujemy do pielęgnacji skóry.


Możliwe, że część z was będzie zaskoczona bo wcześniej nie pisałam o tej części mojego życia, ale z wykształcenia jestem kosmetyczką :) Jeszcze zanim u Cukromaniaka zdiagnozowano cukrzycę, kilka lat po ukończonych studiach, zapisałam się do 2-letniej szkoły policealnej i uzyskałam dyplom państwowy technika usług kosmetycznych. Był to bardzo fajny czas, nauczyłam się wiele, dowiedziałam mnóstwa rzeczy o naszych organizmach, pokochałam niektóre firmy kosmetyczne. Miałam wspaniałą nauczycielkę, Panią Lilę, która dała mi solidne podstawy do dalszego rozwoju i zaszczepiła miłość do wykonywania zabiegów na ciało. Uwielbiałam robić zabiegi (poza henną i pedicure), zwłaszcza te, które poprawiały stan skóry i masaże. Zainteresowałam się trychologią oraz zabiegami leczącymi skórę. Zawsze bardziej niż aspekt estetyczny, interesował mnie aspekt zdrowotny zabiegów kosmetycznych.
Dlaczego o tym piszę? Nie podejrzewałam, że ten ogrom wiedzy, który zdobyłam podczas zajęć, dodatkowych kursów i warsztatów, przyda mi się aż tak bardzo w naszej sytuacji!
Mimo, że sytuacja z pogarszającym się zdrowiem Cukromaniaka nie pozwoliła mi rozpocząć pracy w salonie kosmetycznym a na otwarcie własnego niestety nie mam funduszy, zdobytą wiedzę wykorzystuję w praktyce każdego dnia - od świadomego czytania składu INCI na kosmetykach i preparatach, poprzez dbanie o prawidłową dezynfekcję i higienę, po skomplikowane sprawy jak dbanie o skórę diabetyka, swoją i rodziny.
Nie ukrywam swojej miłości do kosmetyków jak najbardziej naturalnych, ale cenię sobie też skuteczność preparatów. Nie neguję roli suplementacji w naszym życiu, ale przede wszystkim stawiam na prawidłowe odżywianie, pełnowartościowe posiłki i nie doprowadzanie do niedoborów. Jeśli sięgam po suplementy, to takie, które są dobrej jakości, dobrze wchłaniane, a ich działanie potwierdzają nie tylko badania koncernów, ale też nasze osobiste kontrolne badania krwi.

Kiedy więc w moje ręce trafił aparat do utradźwięków, postanowiłam zamówić żel sprzęgający i wykorzystać je do terapii skóry Cukromaniaka :)
O maściach, które stosowaliśmy (a niektóre z nich stosujemy nadal) możecie przeczytać TUTAJ.
Od długiego czasu cenię sobie też właściwości roślin takich jak aloes czy żyworódka. Mojej skórze świetnie też pomaga glinka kamajońska czy mydło a Aleppo i jestem w pełni przekonana do ich działania.
Taka już jestem, że jeśli widzę, że coś działa to zaczynam się tym dzielić z innymi :)

Aktualnie jestem na etapie wykonywania zabiegów ultradźwiękowych na skórę rąk i nóg Cukromaniaka. Zdecydowałam się zamówić i wypróbować produkty firmy Forever, więc na pierwszy ogień w roli żelu sprzęgającego poszła galaretka ALOE VERA GELLY. W ramach ciekawości zamówiłam też dla siebie ALOE First, który stosuję jako tonik na twarz i wcierkę do włosów dla siebie i psikam nim skórę oraz buzię Cukromaniaka. No i w ramach alternatywy dla kończącego się balsamu do ust REGENERUM, zamówiłam balsamik ALOE LIPS z aloesem i olejkiem jojoba.

Zabiegi ultradźwiękami wykonuję Cukromaniakowi 3x tygodniowo po 3-5 minut na jedną partię ciała. Urządzenie do ultradźwięków, którego używam to masażer ultradźwiękowy MAYA (oczywiście nie jest to takie urządzenie jak w gabinetach fizjoterapeutycznych czy ekskluzywnych gabinetach kosmetycznych uważam jednak, że ultradźwięki bronią się same :P ).
Zasada działania jest prosta:
1. Oczyszczam skórę, tonizuję Aloe First.
2. Nakładam żel sprzęgający (galaretkę aloesową) na głowicę, wybieram odpowiedni poziom działania.
3. Przykładam głowicę do skóry i kolistymi ruchami masuję tam, gdzie wymaga ona pielęgnacji.
4. Po zakończonym zabiegu wsmarowuję resztę galaretki razem z kremem nawilżającym (takim typowo na suchą skórę albo maścią a teraz będę zamawiała krem głęboko nawilżający z propolisem)
5. Oczyszczam głowicę zwilżoną bawełnianą ściereczką.

Przy dłuższym, regularnym stosowaniu widzę efekty takich zabiegów i moich starań - blizny jaśnieją, ranki lepiej się goją no i zdecydowanie rzadziej muszę stosować maści zawierające antybiotyki. Właściwie nawet nie pamiętam kiedy ostatnio takich użyłam bo preparaty, których używam (z aloesem i propolisem) świetnie sobie radzą. No i warunek jest jeden: systematyczne działanie
Po wydaniu mnóstwa pieniędzy na dziesiątki maści, balsamów i preparatów na skórę, które nie działały wcale albo tylko przez krótki czas chcę się podzielić z wami swoimi doświadczeniami i wnioskami:
1. Nie każdy kosmetyk/preparat/maść jest dla każdego - trzeba znaleźć swój produkt metodą prób i błędów.
2. Czytajcie INCI: składniki aktywne są tam wypisywane w kolejności od tego, którego jest najwięcej w produkcie. Jeśli więc jest to Aqua, to wody jest najwięcej, jeśli np. Aloe Barbadensis Leaf Juice to najwięcej jest soku z aloesu. Składnik, który jest ostatni na liście jest dodany w najmniejszej ilości.
3. Nie każdy konserwant, nie każde E w składzie jest czymś złym, niebezpiecznym itd. Jeśli masz wątpliwości, zawsze szukaj odpowiedzi, może się okazać, że obco brzmiąca nazwa konserwantu to składnik pozyskiwany np z oleju kokosowego.
4. Preparaty naturalne są super, ale pamiętajcie, że ich skuteczność zależy od procesu pozyskiwania i stabilizowania preparatu - w przyrodzie naturalne preparaty nie mają daty ważności rok czy więcej - składniki aktywne utrzymują się w świeżym produkcie od kilku minut do kilku godzin a procesy takie jak pasteryzacja czy obróbka termiczna zabijają większość dobroczynnych substancji aktywnych.
Jeśli spodobał ci się ten artykuł i chcesz, żeby było takich więcej na Cukromani albo chcesz porozmawiać ze mną o kosmetykach i pielęgnacji skóry, daj znać w komentarzu lub wiadomości prywatnej na FB CUkromania



Starszy post Strona główna

0 komentarze :