logo

Jesień w Brukseli - recenzja książki

By | poniedziałek, sierpnia 03, 2015 8 comments

Wakacje to naprawdę fajny czas. Urlop to jeszcze piękniejszy czas bo jesteśmy wszyscy razem, bo mamy czas spotykać się ze znajomymi, bo dajemy sobie więcej luzu, możemy czytać książki do białego rana. Mój urlop zaczął się wyjątkowo. Miałam przyjemność uczestniczyć w wieczorze literackim Katarzyny Targosz, zorganizowanym z okazji wydania drugiej powieści. Jesień w Brukseli kupiłam i od razu po powrocie zaczęłam czytać...



Powieść jest napisana tak, że czyta się ją bardzo szybko. Lekkie pióro, którym autorka porusza tematy trudne, czasem wstydliwe, często takie, o których nie chcemy myśleć (bo odsuwamy od siebie myśli, które nas przerażają), sprawia, że każdy czytelnik wyniesie z książki coś dla siebie. A na tym powinna polegać misja pisarza - książka ma coś dawać czytelnikowi, zmuszać go do myślenia. Szczególnie bliska może się okazać pokoleniu współczesnych 27-30 latków, którzy wciąż zagubieni we współczesnym świecie zaczynają się zastanawiać nad tym, co naprawdę jest ważne. Najważniejsze.

Muszę przyznać, że dla mnie książka nie była osobistą podróżą. Nie znalazłam w niej bohatera podobnego do siebie. Przyznaję jednak, że zawarte w niej wątki są bardzo życiowe. Łączą się w sposób, który zaskoczy czytelnika. Jakie tematy odnajdziecie w Jesieni w Brukseli? Wiarę, nadzieję i miłość!

Przede wszystkim szeroko potraktowany temat końca... Końca szumnej i beztroskiej młodości, przewartościowania swojego życia, końca związków i... końca życia, który czytelnika może poruszyć najbardziej. Tytułowa jesień mimo tych licznych "końców", przynosi wiele dobrego, wiele nowego - nie tylko Konstancji (głównej bohaterce). To koniec i początek nowych nadziei.

Wiara, tak, wiara w Boga jest również ważnym tematem poruszonym w książce. Wskazówki, które nieoczekiwanie spływają na bohaterkę niczym objawienie. Jednak czy wiara pozostanie z nią na zawsze? Czy pomoże jej przetrwać najtrudniejszy w jej życiu czas?

Miłość, która dodaje powieści charakteru. Wewnętrzne rozterki Konstancji i jej postawa, w której często "kombinuje jak koń pod górkę", mogą być bliskie niejednej kobiecie i budzić wachlarz emocji w czytelniku - od współczucia po irytację. Marzenia o księciu z bajki, totalne babskie zaślepienia, czasami czysto erotyczne i męskie podejście do tematu, to takie charakterystyczne dla Katarzyny Targosz "smaczki". 

Odpowiedzialność. Branie odpowiedzialności za swoje życie, podjęte decyzje. Temat brania odpowiedzialności za swoje słowa. Bo przecież kiedyś trzeba dojrzeć. Proces dojrzewania emocjonalnego kobiety (Konstancji) i mężczyzny (Przemka, brata Konstancji), jest w książce bardzo ciekawie opisany. Czy obojgu uda się dojrzeć tak naprawdę i na stałe? Czy ciężar odpowiedzialności za życie swoje i innych ludzi będzie zbyt przytłaczający?

Jesień w Brukseli to książka napisana przez kobietę i dla kobiet (chociaż mężczyzna też się pewnie w niej odnajdzie), językiem współczesnym, uniwersalnym, z bardzo zgrabnie wplecionym wątkiem kryminalnym, który buduje napięcie i zaskakuje. Z tragedią w tle, która pokazuje czytelnikowi, że trzeba mieć zawsze oczy szeroko otwarte by widzieć także potrzeby innych ludzi.

Polecam Wam tę książkę jako obowiązkową pozycję na lato/jesień 2015. Idealna lektura dla Was, idealny prezent dla przyjaciółki. 

Możecie ją zamówić w Wydawnictwie JanKa, o TUTAJ

A teraz zabieram Was na wieczór literacki z Kasią Targosz :)




Nowszy post Starszy post Strona główna

8 komentarzy :

  1. Pięknie napisane, jak zwykle przy takich okazjach się wzruszyłam! Niezwykle mi miło, że w mojej powieści czytelnicy odnajdują tak wiele emocji!
    Dziękuję:*
    Dodam tylko, że książkę można również zakupić w księgarniach stacjonarnych i internetowych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, z tej książki na pewno każdy czytelnik wyniesie coś dla siebie i o sobie :)

      Usuń
  2. Bardzo zachęcająca recenzja, chętnie sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już jestem po lekturze. Kolejna książka Kasi mnie nie rozczarowała. Polecam wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez nie rozczarowała, ale jakoś "Wiosna po wiedeńsku" bardziej zapadła mi w serducho :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A ja kocham Kasię :D Książki są miłym bonusem. Już czekam na kolejną!

      Usuń